20 lat Kucharskiego - 20 lat porażek
Jak się rządzi drugą największą dzielnicą Warszawy, kiedy nikt cię nie może odwołać?

Tomasz Kucharski urodził się w Otwocku w 1953 roku. Studiował na AWF, był zawodnikiem podnoszenia ciężarów, na początku lat 90. działał w Solidarności w Józefowie. W latach 1995-1999 kierował Referatem Zdrowia i Pomocy Społecznej w Rembertowie, od 1999 do 2006 był zastępcą dyrektora OPS w Wawrze.
19 grudnia 2006 roku został burmistrzem Pragi-Południe. Od tamtego dnia minęło niemal dwadzieścia lat, a Kucharski wciąż siedzi na tym samym stołku przy Grochowskiej 274. Pięć kadencji, pięć razy to samo nazwisko. Żaden inny burmistrz dzielnicy w Warszawie nie sprawuje swojego urzędu tak długo. To samo w sobie jest fenomenem - tyle że mieszkańcom Pragi-Południe nie ma czego zazdrościć.
Zacznijmy od największego skandalu. Lipiec 2023 roku, wtorek rano. Do urzędu przy Grochowskiej wchodzą funkcjonariusze CBA i wyprowadzają zastępcę Kucharskiego - Adama C. - razem z naczelnikiem wydziału architektury i budownictwa Jackiem G.

Obaj urzędnicy usłyszą zarzuty korupcyjne. Adam C. trafi na dwa miesiące do aresztu, a prokuratura postawi mu ostatecznie osiem poważnych zarzutów - dziś grozi mu aż dziesięć lat więzienia. Adam C. już po wpłaceniu kaucji był gościem urzędu Kucharskiego. Co robił? Wykorzystywał swoje znajomości, by pomóc deweloperowi przepchnąć Lex Deweloper na Saskiej Kepie.
Kucharski, zapytany o komentarz, oświadcza, że Adam C. był dobrym urzędnikiem do którego miał pełne zaufanie, i zapowiada audyt. Nikt nie pyta go wtedy, co czuł, podpisując kolejne nominacje i umowy dla osób, które - jak wynika z akt śledztwa - brały gigantyczne łapówki od deweloperów. Odpowiedź i tak znamy: poczuł się zaskoczony. Zawsze tak jest.

Rok wcześniej, luty 2022. Jako MJN trafiamy na uchwałę zarządu dzielnicy. Wynika z niej, że urząd dzielnicy wynajął Platformie Obywatelskiej lokal użytkowy przy Grochowskiej - 45 metrów kwadratowych z witryną na głównej ulicy naszej dzielnicy, bez żadnego przetargu, za 7 złotych netto od metra. Siedem złotych. W tym samym czasie Pani Ani, kuśnierce z kilkudziesięcioletnim stażem, urząd złożył ofertę wynajmu lokalu przy tej samej ulicy za 37 złotych za m2. Kto podpisał umowę w imieniu dzielnicy? Burmistrz Tomasz Kucharski. Kto jest przewodniczącym koła PO na Pradze-Południe, które ten lokal wynajęło? Burmistrz Tomasz Kucharski. Kto z kim negocjował?
Przejdźmy na Kamionek. W 2016 roku miasto sprzedało deweloperowi działkę przy ulicy Stanisława Augusta - ponad dwa hektary za 38 milionów złotych. 80% tej działki było wpisane do rejestru zabytków. Kamionkowskie Błonia Elekcyjne to historyczne miejsce elekcji królów Polski - tu wybierano Henryka Walezego i Augusta III Sasa. Prawo wymaga, żeby przy sprzedaży takich gruntów uzyskać zgodę konserwatora zabytków. Nikt jej nie uzyskał.

Sprawą również zajęło się CBA. Ratusz zlecił wewnętrzną analizę prawną i przez kilka lat odmawiał jej upublicznienia. Tą sprawą również zajęło się CBA, a Ratusz zlecił wewnętrzną analizę prawną. Jako MJN musieliśmy uciec się aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, aby doprowadzić do jej ujawnienia. Ekspertyza Ratusza potwierdziła, że sprzedaż odbyła się z naruszeniem prawa.
Są porażki bardzo głośne i są takie, które widać tylko na poziomie chodnika. Ulica Mińska należy do tej drugiej kategorii . Główna ulica Kamionka od co najmniej 2015 roku czeka na remont. Ponad 10 lat. W 2018 roku urząd zorganizował konsultacje. Mieszkańcy Kamionka przyszli i powiedzieli wyraźnie: chcemy zwężenia jezdni, zieleni, strefy Tempo 30, chodników bez samochodów. Projekt przygotowano. Potem przepadł. Dziś nawierzchnię nadal rozjeżdżają ciężarówki z okolicznych budów, a na ścianie sąsiedniej kamienicy wisi transparent: „Chcemy centralnego ogrzewania". Remont Mińskiej - jak poinformował rzecznik dzielnicy - miał się rozpocząć „najwcześniej w 2025 roku, jeśli będą środki". Mamy 2026 rok, nadal się nie rozpoczął…
Bywa i skromniej. Radna składa interpelację w sprawie rozbitego chodnika przy Lubinieckiej. Kucharski odpisuje, że deweloper „został zobowiązany do wykonania nowej nawierzchni". Rok później, po kolejnym piśmie z prośbą o dokumenty potwierdzające to zobowiązanie, zastępca burmistrza przyznaje wprost: urząd nie posiada żadnej dokumentacji. Jedynie ustne zapewnienie dewelopera. Mieszkance sugeruje się, żeby korzystała z chodnika po drugiej stronie ulicy.
Kucharski przez dwie dekady łączy trzy funkcje jednocześnie: burmistrza dzielnicy, radnego sejmiku województwa mazowieckiego oraz przewodniczącego lokalnego koła PO (dziś KO). Tworzy to strukturę, w której trudno powiedzieć, gdzie kończy się samorządowiec, a zaczyna działacz partyjny dysponujący gigantycznym publicznym mieniem. Lokal za siedem złotych jest tego symbolem najdoskonalszym - nie dlatego, że to największa kwota w tej historii, ale właśnie dlatego, że jest tak bezczelnie mała.

Blisko dwustutysięczna dzielnica ma tylko dwa baseny - Wodnik i Szuwarek - i obydwa się sypią. Zabytkowa hala sportowa przy Podskarbińskiej, zaprojektowana przez Macieja Nowickiego - jednego z najwybitniejszych polskich architektów - również niszczeje. Dawne tereny poprzemysłowe przy Mińskiej, Chodakowskiej, Żupniczej i Drwęckiej zostały szczelnie zabudowane przez deweloperów, bo dzielnica przez dwadzieścia lat nie zadbała o żadne funkcje społeczne dla tych terenów. Jedna z chlubniejszych inwestycji, która miała tę funkcję pełnić było odtworzenie Bazaru Rogatka - Centrum Lokalne Kamionek. Otwarto go naprędce przed wyborami samorządowymi w 2024. Odtrąbiono sukces, ale po dwóch nieudanych konkursach na wynajęcie przestrzeni CLK, burmistrz Kucharski się poddał. Zamknął projekt za 7 mln zł i przeniósł kontenery handlowe nad Zegrze, podczas gdy mieszkańcy i dziennikarze zajmujący się sprawą pukali się w głowę.

Nocna sprzedaż alkoholu została ograniczona dopiero w 2026 roku, po ogólnopolskiej awanturze - jeszcze jesienią radni KO z rządzonej przez Kucharskiego Pragi-Południe byli jej przeciwni.
Praga-Południe zmienia się - bo zmienia się Warszawa, bo mieszkańcy walczą. Zmienia się mimo urzędu, nie dzięki niemu.
Tomasz Kucharski to pospolity funkcjonariusz partyjny, który nauczył się trwać - bo bycie burmistrzem nigdy nie było dla niego kwestią ambicji i misji, a stanowiło jedynie sposób na pieniądze i spokój, który zapewniało mu PO. Każde kolejne wybory wygrywał nie dlatego, że dzielnica kwitła, lecz dlatego, że PO różnymi sposobami utrzymywało kontrolę nad Radą Dzielnicy. W systemie, w którym burmistrza wybiera rada, a nie mieszkańcy, taka matematyka wystarczy na wieczność.Taka postawa, poza pluciem w twarz mieszkańcom dzielnicy, utrwala również szkodliwy stereotyp o samorządowcach.
Problem nie leży jednak wyłącznie w osobie burmistrza Kucharskiego. Leży w patologicznym systemie który nie karze za bezwład i nie nagradza za odwagę. Można rządzić dzielnicą przez dwadzieścia lat nie robiąc de facto nic - od pożaru do pożaru, od audytu do audytu. I zejść ze stanowiska z wystawą na swój temat w korytarzu urzędu. Dlatego zachęcamy by Tomasz Kucharski za swoje 20 lat jako burmistrz zamiast orderu dostał Nogę od Stołka.
Udostępnij materiał:
PoDOBNE artykuły
.png)
Być jak Tomasz Kucharski - wernisaż wystawy o Tomaszu Kucharskim

