Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego
Chodzi o życie

Kontrola prędkości po polsku? Fikcja i niegospodarność

W tej historii mamy Polskę w pigułce: udawanie, że są jakieś przepisy ruchu drogowego, pozorowanie ich egzekucji oraz państwo, które nie potrafi zapewnić do obsługi systemu kadr, których koszt stanowiłby ułamek możliwych do pozyskania wpływów.

Pliki do pobrania
Kontrola prędkości po polsku? Fikcja i niegospodarność

Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła szokujące wyniki kontroli systemu automatycznego pomiaru prędkości na polskich drogach stwierdzając, że de facto system ten nie istnieje: „Kontrola NIK wykazała jednoznacznie, że taki system dotychczas nie istnieje i nie będzie istniał bez gruntownych zmian organizacyjnych i prawnych w tym zakresie”.

Kontrolerzy wychwycili m. in. następujące patologie:

  • W latach 2015-2017 przedawniło się 1,6 miliona (!) wykroczeń o wartości kar ok. 371 miliona złotych.
  • Odpowiedzialny za fotoradary Główny Inspektor Transportu Drogowego programował je tak, że wychwytywały przekroczenia prędkości od 30 km/h - możemy zatem przyjąć, że GITD niejako podwyższył limity prędkości do 80 km/h w terenie zabudowanym oraz 120 km/h poza nim!
  • Na skutek bezprawnego „podwyższenia" limitow prędkości w latach 2015-2018 nie nałożono kar o wartości co najmniej 2,8 mld zł!
  • Aż 11 z 29 urządzeń odcinkowego pomiaru prędkości zostało rozmieszczonych nieprawidłowo.





  • Liczba pracowników obsługująca system auto na koniec 2018 roku wynosiła 243 osoby i o blisko ¼ odbiegała od przyjętych założeń przy jednocześnie wysokiej rotacji kadry, sięgającej w 2018 roku aż 90%! NIK podkreślił, że dostosowanie zatrudnienia do założonego stanu kosztowałoby ok. 5,5 mln zł rocznie i odpowiadałoby jedynie 0,7% kar nienałożonych przeciętnie w roku na sprawców wykroczeń drogowych (788,7 mln zł).
  • A to wszystko mimo tego, że funkcjonowanie odcinkowych pomiarów prędkości, w przeliczeniu na oszacowane koszty jednego wypadku oraz koszty ofiar śmiertelnych, przyniosło szacunkowy efekt korzyści społecznych w wysokości 120 mln zł, który ponad 12-krotnie przewyższył koszty zakupu i utrzymania tych urządzeń.


Wszystko działo się w sytuacji, gdy od 2017 r. rośnie liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, a Polska zajmuje mało zaszczytne 25. miejsce w unijnych statystykach drogowej śmiertelności. Dlatego prowadzimy akcję #ChodziOżycie w ramach które przedstawiliśmy 4 rozwiązania na poprawę sytuacji w zakresie BRD. Jednym z nich jest prawdziwa egzekucja przepisów i zwiększenie liczby urządzeń automatycznego nadzoru prędkości. Mimo, że stanowią tani i skuteczny sposób na walkę z drogowym piractwem ich liczba w porównaniu z sąsiednimi państwami jest niska. Już w poniedziałek 16 września wraz z organizacjami w całej Polsce przypomnimy o naszych postulatach.

Jednocześnie, w ślad za NIK, wzywamy Ministra Infrastruktury oraz Głównego Inspektora Transportu Drogowego do pilnego podjęcia realnych działań na rzecz zastopowania rzezi na polskich drogach! Bo przecież #ChodziOżycie.

Udostępnij materiał:

PoDOBNE artykuły

Poradnik Konfidenta, czyli jak zgłaszać kierowców?
Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego
MJN
Piesi
Raport MJN

Poradnik Konfidenta, czyli jak zgłaszać kierowców?

25.03.2025
Bezpieczeństwo na drogach w Polsce
Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego
Chodzi o życie

Bezpieczeństwo na drogach w Polsce

25.03.2025