Zmiany w SDK. Czy leci z nami pilot?
Warszawskie Biuro Kultury od kilku miesięcy planuje zmiany w Staromiejskim Domu Kultury znajdującym się przy Rynku Starego Miasta. Zmieniony ma zostać statut, jak i nazwa, a placówka ma stać się flagową stołeczną instytucją poświęconą literaturze. Ma też zostać przeprowadzony konkurs na obsadę stanowiska dyrektorskiego (umowa obecnego dyrektora kończy się 15 listopada).
.png)
Istniejący od 72 lat SDK to jedna z najstarszych instytucji kultury w Warszawie. Co ciekawe, obecnie nie prowadzi działalności kojarzącej się z domami kultury, tj. edukacji artystycznej, ponieważ tego chciało Miasto st. Warszawa w 2018 roku, zmieniając statut instytucji. Przez ostatnie 7 lat zespół pracowniczek i pracowników budował interdyscyplinarny program oparty na działaniach literackich, funkcjonowaniu Galerii Promocyjnej (najstarszej miejskiej galerii sztuki współczesnej w Warszawie), ale także programach skierowanych do kadr kultury zatrudnianych w stołecznych domach kultury, muzeach, bibliotekach, organizacjach pozarządowych, itd. To SDK również prowadzi konkurs edukacji ekologicznej czy program rezydencji dla migrantów, od trzech lat wspiera też środowisko oddolnych inicjatyw artystycznych FRINGE Warszawa.
Zaznaczmy też fakt, że i w 2019 roku, wraz z nowym dyrektorem, zmiana kierunku i kadr instytucji wiązała się z dość burzliwymi przejściami - zwolnieniami i przetasowaniami w zespole.
Niestety, wygląda na to, że Biuro Kultury, planując kolejną transformację instytucji, nie zleciło żadnych analiz ryzyk, efektów zmiany czy szerszej analizy potrzeb. Naprędce przeprowadzono serię spotkań w Warszawskim Obserwatorium Kultury, które skupiały środowiska literackie. Zaproszeni byli wydawcy, osoby z Unii Literackiej, Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Klucz doboru zaproszonych osób i organizacji to tajemnica organizatora i Miasta. Skoro gdzieś w tle tych dyskusji przewijała się przyszłość Staromiejskiego Domu Kultury i realizowanych przez niego działań, to dlaczego nie wzięto pod uwagę zdania warszawskich kadr kultury czy oddolnych inicjatyw artystycznych FRINGE?
Biuro Kultury w odpowiedzi na apel pracowników zdecydowało się przeprowadzić z nimi kilka spotkań (przedstawiciele Biura podkreślali, że spotkania to ich dobra wola, ponieważ nie istnieją wymogi prawne obligujące organizatora instytucji do rozmowy na temat planowanych zmian z pracownikami; pytaniem jest czy pochwalić Biuro Kultury za wyjście poza ścisłe ramy prawne, czy zganić - za brak znajomości współczesnych standardów partycypacji i dialogu z partnerami społecznymi, do których władze Warszawy tak chętnie odwołują się od wielu lat?).
Odbyły się cztery spotkania w ramach konsultacji z zespołem SDK. Czy doprowadziły do porozumienia? W pewnym sensie tak. Wypracowano wspólną wersję brzmienia nowego statutu, zapewniano o chęci utrzymania interdyscyplinarnego charakteru placówki. Natomiast w kwestiach zaopiekowania sytuacji, zbudowania poczucia zaufania, stabilności i ciągłości działania - niekoniecznie. Brak jest jasności co do ilości etatów, zadań, dofinansowania - padają tu jedynie ogóle zapewnienia o zwiększeniu budżetu czy nowych etatach. Poświęcono też 17 minut ostatniego, czwartego spotkania na rozmowę o nowej nazwie dla SDK-u. Jakie są tu propozycje Ratusza?
Dom Kultury Słowa, Stołeczny Dom Książki, Stołeczny Dom Literatury. Te nazwy jasno wskazują na dominujący charakter literatury lub dziedzin związanych tylko z książką i kulturą słowa. Gdzie tu obiecana w rozmowach interdyscyplinarność? Pracownicy od początku postulowali pozostanie przy nazwie historycznej - Staromiejski Dom Kultury - w celu podtrzymania ciągłości tradycji instytucji i dbania o dziedzictwo kulturowe Warszawy. Brak zainteresowania Biura Kultury merytoryczną dyskusją w sprawie nazwy (mimo złożenia przez zespół roboczych propozycji do dyskusji), skłonił pracowników SDK do twardej walki o zachowanie obecnej nazwy, jako najlepszej, zarówno z uwagi na moc tradycji, jak i na współczesną rozpoznawalność tej warszawskiej marki, także w środowiskach literackich całej Polski.
Tak, w Warszawie zdecydowanie potrzeba pomysłu, działań i środków dla wzmocnienia życia literackiego. Tu wszyscy jesteśmy zgodni z Biurem Kultury.
Czy jednak musi odbywać się to kosztem tej pracy, która już została wykonana w ekosystemie kultury i dla którego 7 lat to niewiele? Budowanie zespołu, zaufania, współprac, przyciąganie publiczności – to wszystko procesy na lata.
A dochodzą tu jeszcze pytania natury czysto technicznej – czy rzeczywiście budynek SDK pomieści miłośniczki i miłośników literatury w Sali prelekcyjnej, której wyporność to 60 osób? Sam budynek także nie jest łatwo dostępny, gdyż większość pomieszczeń znajduje się na piętrach. Konieczność korzystania ze schodów, chociażby, w przypadku coraz starszego społeczeństwa może być kłopotliwa.
Jako Miasto Jest Nasze nie zgadzamy się na takie standardy realizowania polityki kulturalnej miasta. Radykalne zmiany - a takie, wydaje się, zaplanował tu Ratusz - dla instytucji działającej od dziesiątek lat w interdyscyplinarny sposób, mogą budzić zrozumiały opór. Biuro Kultury ma prawo zmieniać charakter, zadania danych instytucji. Nie powinno to jednak przebiegać w chaosie, w tak nietransparentny sposób, budząc tak trudne emocje wśród pracowników, których nie można traktować przedmiotowo. Widoczny na horyzoncie konkurs na dyrektora może budzić podejrzenia, że zmiana statutu jest szyta na zamówienie polityczne i nie ma nic wspólnego z długofalowym planowaniem rozwoju miejskich instytucji kultury. Czy za kolejne 5, 7 lat, po wygaśnięciu umowy dyrektorskiej, placówka znowu będzie przemianowana, a dorobek zespołu po raz kolejny nie będzie mógł być kontynuowany?
Udostępnij materiał:
PoDOBNE artykuły
%20(1).jpg)

Po ponad roku MSN kończy skandaliczny outsourcing. Publikujemy oświadczenie byłych zatrudnionych.
