Dlaczego ten po lewej wymaga zgody wspólnoty, a ten po prawej nie?
Jesteśmy w samym środku walki o wprowadzenie realnych regulacji najmu krótkoterminowego w Polsce. Wskazujemy dlaczego zgody wspólnoty na najem krótkoterminowy są tak bardzo potrzebne.
%20(1).png)
Od tygodni apelujemy nie tylko o przywrócenie do projektu rządowego stref z ograniczeniami najmu krótkoterminowego, które zostały z niego usunięte, ale także o rozwiązanie, które niemal całkowicie umknęło opinii publicznej: przyznanie wspólnotom i spółdzielniom realnego wpływu na prowadzenie najmu krótkoterminowego w ich budynkach.
To właśnie tutaj widać zasadniczą różnicę pomiędzy projektem Polski 2050 a projektem rządowym.

Propozycja Polski 2050
Projekt Polski 2050 zakłada, że jeśli ktoś chce prowadzić najem krótkoterminowy w budynku wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni, musi wcześniej uzyskać ich zgodę. Oznacza to, że mieszkańcy, za pośrednictwem wspólnoty lub zarządu spółdzielni, mają realny wpływ na to, czy taka działalność będzie mogła być prowadzona w ich budynku.
Co ważne, zgoda nie jest dana raz na zawsze. Jeżeli najem zacznie powodować problemy, np. będzie naruszał porządek, bezpieczeństwo albo okaże się niezgodny z wymaganiami sanitarnymi czy przeciwpożarowymi, wspólnota lub spółdzielnia będzie mogła cofnąć zgodę lub odmówić jej dalszego udzielenia. Właściciel lokalu zachowuje przy tym prawo do zaskarżenia takiej decyzji do sądu, co stanowi gwarancję ochrony przed ewentualnymi nadużyciami.
.jpg)
Na lewo od minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz: Mikołaj Paja, ekspert mieszkaniowy MJN
Odpowiedź rządu Tuska
Projekt rządowy opiera się na zupełnie innym mechanizmie. Nie daje wspólnotom ani spółdzielniom możliwości decydowania o prowadzeniu najmu krótkoterminowego. Mogą one jedynie zgłosić wniosek, który uruchamia procedurę kontroli. Sama działalność nie jest więc automatycznie wstrzymywana, a mieszkańcy nie otrzymują narzędzia pozwalającego skutecznie zapobiegać problemom.
Dopiero później do sprawy wkraczają organy administracji - przeprowadzana jest kontrola, a w przypadku stwierdzenia naruszeń możliwe jest wykreślenie obiektu z ewidencji. Problem polega na tym, że cała procedura jest długa, wymaga zaangażowania wielu instytucji i opiera się na kontrolach następczych. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy przez długi czas nadal muszą znosić uciążliwości.

Co więcej, skuteczność tego rozwiązania budzi poważne wątpliwości. Już dziś Policja boryka się z brakami kadrowymi i nie zawsze jest w stanie szybko reagować na zgłoszenia dotyczące zakłócania porządku. Dodatkowo ciężar podejmowania decyzji zostałby przeniesiony na organy administracji, w tym marszałka województwa, który nie jest instytucją powołaną do rozwiązywania konfliktów sąsiedzkich ani do oceny wpływu najmu krótkoterminowego na funkcjonowanie wspólnot mieszkaniowych.
🔗 Wyślij pismo do swojego lokalnego posła lub posłanki
Krótko mówiąc, różnica między projektami sprowadza się do jednego pytania: czy o dopuszczeniu najmu krótkoterminowego w budynku powinni decydować przede wszystkim sami mieszkańcy i ich wspólnota lub spółdzielnia, czy dopiero organy administracji po długiej procedurze kontrolnej? Pierwszy model pozwala zapobiegać problemom, drugi reaguje dopiero wtedy, gdy problemy już wystąpią.
Zgoda wspólnoty: dlaczego to ważne
Nie możemy kontynuować niebezpiecznego precedensu, w którym całe budynki mieszkalne zamieniają się w pseudohotele. Skutkuje to obniżeniem komfortu życia mieszkańców, pogorszeniem bezpieczeństwa oraz wypychaniem stałych mieszkańców z centrów miast. Jeżeli poprzestaniemy wyłącznie na obowiązku prowadzenia rejestru, otrzymamy ustawę-wydmuszkę: rozwiązanie, które nie odpowie na najważniejsze problemy i będzie wyraźnie odstawać od regulacji przyjętych już m.in. we Francji czy Hiszpanii.
Wszyscy wiemy, że najwięcej naruszeń związanych z airbnb ma miejsce w weekend, w godzinach wieczornych. Policja ma wtedy ręce pełne roboty przy poważniejszych sprawach niż głośne imprezy, a urząd marszałkowski od 16:00 w piątek do 8:00 w poniedziałek nie kiwnie palcem w tej sprawie. Regulacje rządowe dotyczące porządku i bezpieczeństwa to tak naprawdę całkowita wydmuszka i ciężko sobie wyobrazić, żeby przy tak napisanych przepisach właściciele mieszkań faktycznie dostawali kary pieniężne albo decyzje o wykreśleniu z rejestru.
.png)
Wczorajsze deklaracje premiera Donalda Tuska o powrocie do prac nad projektem rządowym na etapie prac sejmowych oraz o przyznaniu mieszkańcom większego wpływu na funkcjonowanie najmu krótkoterminowego traktujemy dziś wyłącznie jako zapowiedzi. Oczekujemy, że przełożą się one na konkretne działania przede wszystkim zgłoszenie odpowiednich poprawek jeszcze przed rozpoczęciem przerwy parlamentarnej. Jednocześnie oczekujemy politycznej odpowiedzialności ministra Ireneusza Rasia za dotychczasowy sposób prowadzenia projektu.
Minister odpowiedzialny za przygotowanie regulacji nie powinien znajdować się w sytuacji, w której pojawiają się uzasadnione wątpliwości dotyczące jego osobistych korzyści finansowych z najmu krótkoterminowego. Tylko pełna transparentność i realna wola zmian mogą przywrócić wiarygodność całemu procesowi legislacyjnemu.
Udostępnij materiał:
PoDOBNE artykuły

Ireneusz Raś do dymisji! Skompromitowany minister nie może pracować nad ustawą

Niedostępne mieszkania. Ile kosztuje życie w krajach Grupy Wyszehradzkiej?
