Nepobabies cz. 3: Domy Kultury
Zapraszamy do kolejnej odsłony naszego cyklu #nePObabies, w którym pokazujemy, jak wyglądają polityczne nominacje i dobrze opłacane stanowiska w warszawskich spółkach miejskich i wojewódzkich. Czas na edycję Dom Kultury!

Zastanawialiście się kiedyś, co po zakończonej kadencji dzieje się z posłami, wiceburmistrzami czy kandydatami z list wyborczych? Spoiler: Warszawskie Domy Kultury stały się dla nich (i ich rodzin!) wymarzoną, bardzo dobrze płatną przystanią.
Jak ujawnia Gazeta Wyborcza, lokalni radni KO traktują instytucje publiczne jak swoje lenno, dzieląc się nimi jak łupem. Jeden z dyrektorów wyznaje wprost: radni przychodzili z nazwiskami i grozili, że jeśli kogoś nie zatrudni, to się go pozbędą.
A koszty tej zabawy są ogromne – dyrektorzy instytucji na Ursynowie czy Targówku swoją pensją wyprzedzają zarobki samego Prezydenta Rafała Trzaskowskiego! Gdy stanowiska są rozdawane za lojalność, cierpią na tym mieszkańcy. Ambitne projekty są blokowane, a zamiast żywej kultury dostajemy bezpieczną, mało wymagającą masówkę.
Konsekwentnie żądamy ODPARTYJNIENIA miejskich instytucji i JAWNYCH, TRANSPARENTNYCH KONKURSÓW, a tymczasem zapraszamy do sprawdzenia, kto dołączył do naszej listy #nePObabies.
Jak powinny działać warszawskie Domy Kultury?
Domy kultury to kluczowe miejsca dla lokalnych społeczności, dlatego powinny być tworzone przez niezależnych pasjonatów, animować sąsiedzkie życie, wspierać ambitnych artystów i reagować na realne potrzeby mieszkańców. Dlatego wydawać by się mogło, że miasto ma obowiązek dbać o najwyższą jakość lokalnej kultury. Oznacza to jawne, transparentne i bezpartyjne konkursy, zatrudnianie osób z realnym doświadczeniem oraz otwartą przestrzeń dla każdego, bez względu na układ sił w dzielnicowym urzędzie.
A jak działają warszawskie Domy Kultury?
Warszawskie Domy Kultury nie skupiaja się na realizowaniu swojej roli, a stanowiska dyrektorskie oraz etaty są obsadzane bez sprawdzenia kompetencji merytorycznych. O zatrudnieniu decydują układy i znajomości, a do instytucji zaciągane są całe rodziny. W efekcie poziom placówek spada, a ambitne projekty są blokowane, dominuje tania masówka.
Wszystko za ogromne pieniądze z naszych podatków – pensje dyrektorów instytucji dochodzą nawet do 250–284 tys. zł rocznie!





Myślicie, że to koniec nadużyć? Do listy możemy dopisać:
- Maria Pszczółkowska (wicedyrektorka Bemowskiego CK) - jej córka jest szefową wydziału kultury w Śródmieściu
- Iwona Maciąg (była kandydatka KO) teraz jest dyrektorką CK Ursus
- Piotr Królikiewicz – Wicedyrektor Domu Kultury Śródmieście, a w latach 2006–2012 wiceburmistrz Śródmieścia
- Katarzyna Moskalewicz – Wicedyrektorka w Staromiejskim Domu Kultury, kandydatka KO do rady dzielnicy Targówek w 2024 r., wcześniej wieloletnia pracowniczka miejskiego biura kultury).
- Katarzyna Kordowiak-Zdunek – Wicedyrektorka Domu Kultury Świt na Targówku, startowała z list KO do rady Targówka w 2024 r., brała udział w wyborach samorządowych
- Mariusz Krasuski – Zastępca dyrektorki Wolskiego Centrum Kultury, do lutego bieżącego roku; były radny miejski KO, wcześniej pracownik gabinetu politycznego ministra cyfryzacji Andrzeja Halickiego z PO)
- Córka Marii Pszczółkowskiej – Szefowa wydziału kultury w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście.
Chcesz wiedzieć więcej o kolejnych miejskich spółkach i osobach w nich zasiadających?
Kolejne odcinki #nePObabies już wkrótce!
Udostępnij materiał:
PoDOBNE artykuły

TOP najgorszych rzeczy, które Renata Kaznowska zrobiła dla Warszawy

.png)