Nowy Teatr w Warszawie. Międzynarodowy sukces, hybrydowa instytucja i lokalna wspólnota

W Polsce mamy niezwykły przywilej dotowanej kultury - jest ona finansowana z budżetu państwa, jako dobro wspólne. To dzięki temu mogą rozwijać się, a czasem kwitnąć, radykalne i niekomercyjne zjawiska artystyczne. Polska kultura może pozwolić sobie na tworzenie poza obiegiem komercyjnym, na artystyczne ryzyko, niezbędne także do rozwoju społecznego.

Pliki do pobrania
Nowy Teatr w Warszawie. Międzynarodowy sukces, hybrydowa instytucja i lokalna wspólnota

I choć problemów w funkcjonowaniu polskiej kultury co niemiara, to jednak system ten mieści korzyści zarówno dla artystów, jak i odbiorców. Zapewnia ciągłość funkcjonowania obiegu kultury i (dość) przystępny próg uczestniczenia w życiu kulturalnym. Mówiąc bardziej przyziemnie – instytucje kultury nie utrzymują się z biletów, nawet drogich. Miejmy tego świadomość za każdym razem, kiedy przekraczamy próg publicznego teatru - narodowego, miejskiego czy samorządowego. W teatrze jesteśmy, de facto, u siebie. I mamy prawo oczekiwać zachowywania pewnych standardów, ale przede wszystkim reguł i zwyczajnej przyzwoitości.


Mało kto zdaje sobie sprawę, że bilety do teatru rzadko kiedy pokrywają koszty eksploatacji sztuki. Nie tylko jej wystawienia, czyli: prób, projektowania i budowy scenografii, projektowania i szycia kostiumów, opłacenia umów kompozytora, scenografa, reżysera, asystenta reżysera itp. Kosztowna jest też obsługa widowni, opłaty licencyjne, wreszcie wynagrodzenia twórców (czyli wieloobsadowe sztuki są droższe). Co prawda istnieją teatry, jak np. Bagatela w Krakowie, które potrafią na spektaklach zarabiać, ale wiąże się to ściśle z linią programową i tzw. “lżejszym repertuarem”. 

W Warszawie, wyprawa do teatru to raczej przywilej bogatszych lub zdeterminowanych odbiorców kultury, a i tak sale często pękają w szwach, co jest powodem do dumy. Tak jest w przypadku spektakli Krzysztofa Warlikowskiego wystawianych na deskach Nowego Teatru w Warszawie. Bilety na przedstawienia w jego reżyserii wyprzedają się błyskawicznie. “Nowy” to silna artystyczna marka, i jest to tak oczywiste, jak niepodważalne.


Natomiast w tym tekście spróbujemy przyjrzeć się bliżej pewnym niejasnościom w kwestiach organizacyjnych funkcjonowania Nowego Teatru, bo jest ich co najmniej kilka. 

fot. fotopolska.eu

 

CZY NOWY TO TEATR?

 

Staraniem samego Warlikowskiego i zespołu skupionych wokół niego aktorów (m.in. części zespołu aktorskiego pracującego wcześniej w TR Warszawa za dyrekcji Grzegorza Jarzyny), finansowany z pieniędzy publicznych, miasta i państwa, plus niemałych swego czasu środków z funduszy norweskich i EOG (Europejskiego Obszaru Gospodarczego) w sezonie 2008/2009 rozpoczął działalność Nowy Teatr. Jest to jedyna instytucja teatralna w Polsce poświęcona żyjącemu twórcy, Krzysztofowi Warlikowskiemu, który jest wpisany do jej statutu. Osobą, która przez lata spinała sprawy organizacyjne i przede wszystkim budowała teatr, była Karolina Ochab, dyrektorka instytucji.

Nowy początkowo funkcjonował bez własnej sceny, grając spektakle gościnnie, m.in. na scenie w hali ATM, zlokalizowanej na Wale Miedzeszyńskim, a od 2016  ma własną siedzibę w dawnej hali MPO przy ul. Madalińskiego. Obecnie podlega pod stołeczne Biuro Kultury, czyli organizatorem finansującym działalność jest miasto stołeczne Warszawa. Jego roczna dotacja to ponad 16 mln zł (w tekście wrócimy jeszcze do tego wątku).

 

Uchwałą Rady Miasta w 2019 r. Nowy Teatr został przemianowany na Międzynarodowe Centrum Kultury Nowy Teatr. Od tego momentu jest to instytucja kultury, ale nie jest to teatr, którego jedyną działalnością statutową byłoby wystawianie sztuk i przygotowywanie premier. Według zaktualizowanego statutu „zakres działalności MCK obejmuje m.in. przygotowywanie i prezentowanie różnorodnych form artystycznych (…)” oraz: „MCK Nowy Teatr to nowoczesna, artystyczna i autorska instytucja kultury, tworzona przez zaangażowany zespół pasjonujący się sztuką, skupiony wokół Krzysztofa Warlikowskiego. Nowy Teatr chce nadawać sztuce i estetyce należne im miejsce w życiu społecznym i indywidualnym.” Mamy więc w kalendarium instytucji prezentacje spektakli tanecznych, koncerty, performanse, spotkania wokół literatury czy różnego typu warsztaty.

Od 2008 roku dyrektorem ds. artystycznych, zatrudnionym w oparciu o umowę o pracę, jest Krzysztof Warlikowski. W październiku 2025 roku na etatach artystycznych było zatrudnionych w sumie 21 osób (19,5 etatu), z czego 16 to etaty aktorskie. Tu małe wyjaśnienie odnośnie etatów aktorskich i wynagrodzenia; otóż składa się ono z dwóch części, tzw. podstawy (i jest to stała, comiesięczna kwota) oraz z kwoty za zagrane spektakle; czas pracy aktora nie jest jednakowy w każdym miesiącu i zależy od tego, czy jest w próbach do nowej premiery oraz czy spektakle z jego udziałem są w repertuarze. Łącznie, w Nowym pracuje ponad 80 osób (w 2024 roku było to 85 osób, w 2025 r. 86 osób). Mamy więc ciekawą hybrydę - struktura zatrudnienia podobna jest do teatru instytucjonalnego (kierownictwo, zespół artystyczny, pracownicy merytoryczni, administracja, pracownicy techniczni, obsługa), ale celem instytucji nie jest jedynie wystawianie sztuk teatralnych.

Na przestrzeni 17 lat instytucja skupiona wokół twórczości Warlikowskiego wystawiła 9 premier reżysera: (A)pollonię, Francuzów, Kabaret Warszawski, Koniec, Odyseję, Historię dla Hollywoodu, Opowieści afrykańskie, Wyjeżdżamy, Elisabeth Costello, Europę. 

To dużo, czy mało? Pytanie może nie jest zbyt fortunnie zadane, bowiem kultury nie powinno przeliczać się jedynie na liczby, ulegając neoliberalnej presji produkowania ciągle nowego. Kultura to przeżycie, a nie liczba produktów. Ale jak, w takim razie, w powołanej do życia instytucji mającej za cel kultywowanie twórczości artysty teatru, ze sporą dotacją z publicznych środków, patrzeć na działalność placówki bez odniesienia do realnej dostępności tej twórczości dla mieszkanek i mieszkańców miasta?

Zróbmy więc inne zestawienie.


Od 2008 roku Warlikowski zrealizował 11 premier na scenach europejskich teatrów operowych (m.in. w Operze Paryskiej, Bayerische Staatsoper w Monachium czy w Théâtre des Champs-Élysées w Paryżu). We wszystkich tych przedstawieniach operowych autorką scenografii jest Małgorzata Szczęśniak, czyli osoba także zatrudniona na etacie w MCK Nowy Teatr.


Czy możliwe jest łączenie etatu w instytucji w Warszawie z taką ilością pracy za granicą,  w zupełnie nowych produkcjach?

W jaki sposób Warlikowski realizuje swoje stanowisko dyrektora artystycznego, skoro albo reżyseruje swój spektakl w swoim teatrze, albo jest na próbach poza Polską? Tajemnicą poliszynela jest to, że Warlikowski mieszka w Palermo i w Nowym bywa rzadko.

fot. fotopolska.eu

KALENDARZ, REPERTUAR I PYTANIE O ETATY

 
Kolejną zawiłą sprawą jest funkcjonowanie kalendarza instytucji. Kalendarium jest częściej zapełnione wydarzeniami innymi niż spektakle teatralne. Przykładowo, na 14 pozycji w styczniu 2025 zagrano łącznie 4 spektakle teatralne (“Francuzów” Warlikowskiego), natomiast 6 razy prezentowano performanse Igora Shugaleeva. W grudniu 2025 zagrano na scenie performans Katy Bird “Get off” (2 razy), “Gdzie się kryją zmysły” (wydarzenie również dla dzieci, 4 razy, w tym 3 jednego dnia; w kalendarium w opisie wydarzenia w obsadzie są zatrudnione performerki, nie aktorzy), “Ich heisse Frau Trofea” (3 razy, spektakl/performans, grany w ramach świetlicy, wykonanie Igor Shugaleev) i “Ziemia oskalpowana” teatru Teraz Poliż! (3 razy). Niemal brak w repertuarze spektakli z udziałem zatrudnionych na etacie aktorów Nowego – jedynym wyjątkiem jest tu właśnie Shugaleev.

Uściślijmy: spektakle są grane, ale poza Warszawą, m.in. na festiwalu “Boska komedia” w Krakowie (trzy tytuły: “Threesome” i “Teach me not”, czyli spektakle taneczne Wojciecha Grudzińskiego, które powstały w koprodukcji z Nowym,  oraz “Kofman. Podwójne wiązanie” w reż. Katarzyny Kalwat) i na Węgrzech (“Fobia” w rez. Markusa von Ohrna). Po co ta szczegółowa rozpiska? Otóż wynika z niej, że w grudniu 2025 dla mieszkańców Warszawy był dostępny jeden repertuarowy performans Nowego Teatru i grał w nim jeden zatrudniony w tej instytucji na etacie aktor (a również tancerz i performer w jednej osobie). We wrześniu 2026 na macierzystej scenie zagranych zostanie 7 spektakli - “Kofman. Podwójne wiązanie” (3 razy) oraz “Europa” Warlikowskiego (4 razy), natomiast 4 tytuły będą prezentowane w ramach festiwali czy gościnnie na innych scenach (“Pulverkopf” K. Kalwat, “Costello” i “Europa” Warlikowskiego oraz “Threesome” Grudzińskiego). Będzie to łącznie 10 pokazów poza Warszawą.

Trudno nie zadać pytania - jak jest z dostępnością twórczości Warlikowskiego i jego aktorów dla Warszawy, która de facto utrzymuje tę instytucję? Czy mieszkańcy nie mają prawa oczekiwać, że będą mogli pójść do Nowego, na który łożą, a bilety nie będą trudno dostępne, bo spektakli w repertuarze będzie więcej?


Weźmy jedną z ostatnich premier, czyli “Elisabeth Costello” (premiera kwiecień 2024). Do września 2026 wyjedzie w tournee łącznie 14 razy; od premiery ten tytuł był już grany 65 razy, z czego 25 razy na macierzystej scenie, a reszta wystawień to wyjazdy polskie i zagraniczne. Z kolei “Europa” (premiera styczeń 2026) do września 2026 będzie łącznie 6 razy w tournée. Na macierzystej scenie od premiery do września 2026 spektakl zostanie zagrany łącznie 17 razy (razem z wyjazdami 30 razy).

 

Zróbmy niedoskonałe porównanie, ale jednak pokazujące funkcjonowanie podobnych instytucji, tj. teatrów repertuarowych z etatami aktorskimi. Przykładowo, w Teatrze Współczesnym, również podlegającym miastu, w którym na etatach aktorskich jest 30 osób, w styczniu 2026 zagrano łącznie 32 spektakle (12 różnych tytułów; w Nowym 9 spektakli, 3 różne tytuły), a we wrześniu 2026 planowanych jest 25 spektakli. Dotacja na Współczesny to ponad 13 mln zł. W Ateneum (37 etatów aktorskich)  we wrześniu także 25 spektakli (dotacja ok. 13,5 mln zł). Najskromniejsze finansowanie mają teatry lalkowe,np. Teatr Lalek Guliwer ma ponad 7 mln dotacji (15 etatów aktorskich, we wrześniu planowanych jest tu 26 spektakli). Wychodzi na to, że Nowy ma w tym zestawieniu jedną z większych dotacji (inne teatry repertuarowe mieszczą się w podobnych widełkach, więcej dostaje jedynie Teatr Dramatyczny, ponad 20 mln zł), kameralny zespół aktorski i gra dość rzadko.

fot. fotopolska.eu

Dla jasności przekazu niniejszego tekstu - opisujemy sytuację, która jest o tyle trudna, że dotyczy właściwej idei (tj. finansowania twórczości teatralnej uznanego twórcy), która zdaje się wymykać spod łatwo zrozumiałych reguł. Jak wiadomo, wiele teatrów i innych instytucji kultury boryka się z niedofinansowaniem; praca w nich nie jest gwarancją przyzwoitych zarobków, zwłaszcza w administracji czy innych nieartystycznych pionach, ale zespoły artystyczne również bywają opłacane niewystarczająco, szczególnie w teatrach lalkowych.


Pytanie więc, czy problemem w Nowym są pieniądze, tj. brak funduszy na eksploatację spektakli? Czy może terminy aktorów, którzy często grają w filmach i serialach i tam mają swoje zajętości? Tu przypomnijmy deklarację Michała Merczyńskiego, następcy Karoliny Ochab, z koncepcji programowej, która została opublikowana wraz z jego bezkonkursową nominacją na dyrektora:

„Przede wszystkim myślę o znakomitym zespole aktorskim Nowego Teatru. Zamierzam omówić z wszystkimi artystami ich bardzo indywidualną sytuację w teatrze. Często śledzę i uczestniczę w wydarzeniach współtworzonych przez aktorów/ki, w których Nowy Teatr nie jest zaangażowany. Nie chcę ograniczać aktywności zewnętrznej zespołu.”


Niejasności jest więcej, bowiem na etatach artystycznych są też zatrudnione 2 inne osoby, na stanowiskach: kierownik muzyczny oraz specjalista ds. scenografii i aranżacji wnętrz. Najprawdopodobniej chodzi tu o Pawła Mykietyna (kompozytor) i Małgorzatę Szczęśniak (scenografka). W praktyce ciężko wyobrazić sobie, że ci artyści pracują w Nowym w większym zakresie niż przygotowywanie scenografii i muzyki do spektakli Krzysztofa Warlikowskiego, czyli raz na sezon lub parę sezonów. Co prawda, Mykietyn w 2015 roku przygotował koncert ‘Nightfall’, a w listopadzie 2026 odbędzie się w Nowym premiera jego opery ‘Czarodziejska góra’, natomiast sama opera miała już swoją prapremierę w 2015 roku na Festiwalu Malta (dyrektorem “Malty” był wówczas również Merczyński). Na stronie Nowego, w sylwetkach twórców jest opisana część bardzo bogatego portfolio Mykietyna. To płodny i zdolny kompozytor, co do tego nie ma wątpliwości. Pytanie jest inne – jak ma się kodeks pracy do rzeczywistego wykonywania zakresu zapisanych, etatowych obowiązków? 

Każdy spektakl innego reżysera niż Warlikowski ma swoich twórców odpowiedzialnych za scenografię i muzykę. I nie są to wtedy ani Mykietyn, ani Szczęśniak. Sama Szczęśniak, jak już tu wspomniano, współpracuje z Warlikowskim również przy operach realizowanych poza Nowym.

Dlaczego więc te etatowe stanowiska? Co prawda, na papierze jest opisany wykaz obowiązków (kompozytor ma tu m.in. “koordynowanie harmonogramu nagrań muzycznych i ustalanie zadań realizacyjnych dla muzyków i wykonawców”, bez uściślenia jakich produkcji to dotyczy; specjalista ds. scenografii zaś ma w umowie “współpracę z działami technicznym, artystycznym i administracyjnym”, czyli również sformułowanie bardzo ogólne i bezpieczne). Zaś według dostępnej nam wiedzy, osoby te rzadko kiedy bywają w Nowym Teatrze.

fot. fotopolska.eu

BRAK KONKURSU NA DYREKTORA

W październiku 2024 roku Karolina Ochab, dyrektorka naczelna Nowego, zapowiedziała, że nie jest zainteresowana dalszym pełnieniem  swojej funkcji. Wywołało to niemałe poruszenie w środowisku, bo jest to jedna z osób, której Nowy zawdzięcza najwięcej.

„Zdecydowaliśmy o nie ogłaszaniu konkursu na stanowisko dyrektora Międzynarodowego Centrum Kultury Nowy Teatr” – przekazała „Wyborczej" Monika Beuth, rzeczniczka Ratusza.

Przypomnijmy, dla porządku, że osobami odpowiedzialnymi wtedy za kulturę w mieście byli: niedawno zdymisjonowana w zw. z aferą w Szpitalu Południowym wiceprezydentka Aldona Machnowska - Góra oraz Artur Jóźwik, Dyrektor Biura Kultury (dalej pełniący tę funkcję). 

Przywołajmy w tym kontekście inne słowa Moniki Beuth:

 

„Transparentny i przemyślany proces zmiany instytucji może być realizowany tylko w formule otwartej na nowe idee i rozwiązania. Przedłużenie kadencji (…) dyrektora bez konkursu zamknęłoby tę możliwość” (za GW, artykuł o Staromiejskim Domu Kultury). Choć te słowa padły kilka miesięcy po bezkonkursowej nominacji Michała Merczyńskiego na dyrektora Nowego, to warto, żeby wybrzmiały. Doszło bowiem do znaczeniowego fikołka i rozkroku – oficjalnie Biuro Kultury promuje konkursy (i kilka z nich wyszło całkiem nieźle, m.in. w Teatrze Ochoty czy w Domu Spotkań z Historią) - no, chyba że przyjdą aktorzy Nowego (skądinąd, wybitni artyści) i zadeklarują, że konkurs to zagrożenie dla instytucji powołanej dla Krzysztofa Warlikowskiego. List wystosowany do Ratusza i ówczesnej ministry Hanny Wróblewskiej podpisał zespół artystyczny Nowego, a reszta zatrudnionych w teatrze osób nie wyraziła otwartego poparcia dla tego rozwiązania i oczekiwała konkursu.


Sytuacja tym dziwniejsza, że Merczyński, ze swoim doświadczeniem i kompetencjami, mógłby konkurs bez problemu wygrać. Ale oszczędzono mu procedury składania aplikacji konkursowej, dzięki czemu nie musiał m.in. pisać wymaganej w przypadkach konkursów koncepcji zrównoważonego rozwoju instytucji.

Co bardzo symptomatyczne, Społeczna Rada Kultury, działająca przy prezydencie Warszawy, Rafale Trzaskowskim, rekomendowała rozpisanie konkursu na dyrektora. Jej stanowisko w tej sprawie było jasne: „brak konkursu w czołowym teatrze w stolicy będzie złamaniem dobrych zwyczajów panujących w warszawskich instytucjach”.

Według dostępnych nam informacji, Merczyński w Teatrze pojawia się rzadko. Za to często udaje się w polskie i zagraniczne wyjazdy służbowe z budżetu Nowego Teatru.

fot. fotopolska.eu

CZY NOWY JEST CIĄGLE …NOWY? 

 

Od lat trzonem zespołu Nowego są gwiazdy Warlikowskiego: Cielecka, Poniedziałek, Ostaszewska, Popławska. Zmiany w zespole są niewielkie, czasem wymuszone przez smutne odejścia: śmierć wspaniałych aktorów, jak Ewy Dałkowskiej, Jadwigi Jankowskiej-Cieślak czy Zygmunta Malanowicza. Maciej Stuhr, odchodząc z Nowego, nie informował o powodach rozstania ze sceną, natomiast Jaśmina Polak trochę wyjaśniła w wywiadzie dla czasopisma Teatr (tytuł tekstu ‘W teatrze byłam w żałobie’).

Najmłodszym zaś członkiem zespołu Nowego jest Bartosz Bielenia, aktor urodzony w 1992 roku, czyli obecnie mający 34 lata. Niewiele jest nazwisk reżyserów młodego pokolenia w repertuarze (Magdalena Szpecht reżyserowała tu w 2022 r., Grzegorz Jaremko  w 2023 r.,  Katarzyna Minkowska w 2025 r.).

 

Sam Merczyński w wywiadzie z Tomaszem Platą dla pisma Teatr mówi tak:

„Młodych w Nowym było i jest sporo. Pracowali tutaj i będą pracować. Ale to nie jest takie miejsce, jak poznański Teatr Polski Maćka Nowaka, który co chwila znajduje jakąś perłę.”

 

W tym samym wywiadzie pojawia się też pytanie o politykę dotyczącą mobbingu:

„TP: Planuje Pan wprowadzenie dodatkowych zapisów w umowach z aktorami, którzy w przeszłości sprawiali kłopoty?
MM: Czego miałyby dotyczyć?
TP: Choćby odpowiedzialności finansowej za straty poniesione przez instytucję. Np. w sytuacji, kiedy agresja jednego z aktorów podczas prób wywołuje atak paniki u scenicznej partnerki, co powoduje konieczność nagłego zastępstwa. Produkcje filmowe i serialowe już wprowadziły podobne zabezpieczenia, co działa ponoć niezwykle dyscyplinująco.
MM: Nie wydaje mi się, by to był dobry kierunek. Absolutnie czegoś takiego nie będę robił. Gdyby doszło do konfliktu, to będziemy się zastanawiać. Mamy regulaminy, całe oprzyrządowanie w teatrze już jest (...) myślę, że teatr jest dobrze zabezpieczony.”

Dochodzą nas jednak inne głosy. Wymieniony w książce Igi Dzieciuchowicz “Teatr. Rodzina patologiczna” Jacek Poniedziałek, mający problem z zachowaniami przemocowymi, zostaje w kwietniu 2026 roku odznaczony przez ministrę Martę Cienkowską srebrnym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Czy działalność twórcza powinna być oddzielana od zachowań antypracowniczych? Czy rzeczywiście chcemy społecznie nagradzać osoby, które mają problem z poszanowaniem praw współpracowników?

fot. fotopolska.eu

O CO PYTA NAS SCENA NA MOKOTOWIE

Pora na kolejny cytat ze statutu instytucji:

„MCK Nowy Teatr jest miejscem artystycznego poszerzenia pola walki. Polega ono na odważnym stawianiu pytań o naturę i kondycję ludzką, oraz o kształt wspólnoty, jaką chcemy tworzyć.”

W świetle niektórych przywołanych faktów warto podkreślić to pytanie: jakiej wspólnoty chcemy? Społecznie coraz mocniej wybrzmiewa potrzeba transparentności i wydaje się, że funkcjonowanie Nowego na tę potrzebę nie odpowiada. 

Mało granych spektakli, nieobecności kadry zarządzającej, (niektóre) etaty-widma. Nie-teatr, dla którego Warszawa bywa bazą wypadową na międzynarodowe festiwale. Niska eksploatacja premier, nie tylko Warlikowskiego. 

Czy jest prawdopodobne, w świetle choćby wymuszenia nominacji dyrektorskiej, by Rafał Trzaskowski, który przejął stery nad warszawską kulturą po zwolnieniu Aldony Machnowskiej - Góry, miał potrzebę i energię do reformowania lub chociaż kontroli tej instytucji? Trzymajmy za to kciuki.

Disclaimer: Dziękujemy wszystkim sygnalistkom i sygnalistom zwracającym się do nas na przestrzeni ostatnich miesięcy o pomoc w nagłaśnianiu nieprawidłowości w miejskich instytucjach kultury w Warszawie. Jedynie tak można zmieniać stan rzeczy: upublicznianiać nieprawidłowości i zmuszać organizatora instytucji do działań dyscyplinujących i naprawczych. Każdej sprawie wolontariuszki i wolontariusze naszego stowarzyszenia starają się poświęcić należytą uwagę, na miarę naszych sił przerobowych. Walczcie o swoje, informujcie nas, jak i inne media, dalej! Jesteśmy z Wami.

Udostępnij materiał:

PoDOBNE artykuły