Tylko u nas: Zobacz jak radni KO doją system ochrony zdrowia!
W ostatni wtorek na naszych social mediach donosiliśmy Wam o skandalicznym przypadku Dawida Kacprzyka - milionera z SORu, którego rezygnację z członkostwa w KO przyjął szef jej warszawskiego okręgu, Marcin Kierwiński. To jednak nie koniec całego skandalu. Dzisiaj prezentujemy Wam zarobki pozostałych partyjnych dygnitarzy...

❗ Przypomnijmy: 27-letni radny Ursusa i były szef młodzieżówki KO Dawid Kacprzyk wykazał w 2025 roku ponad 1,7 mln zł dochodu, z czego blisko 1,6 mln zł z działalności medycznej. Według ujawnionych informacji miał przepracować nawet 331 godzin miesięcznie, a jednocześnie znajdować czas na działalność polityczną, sesje rady dzielnicy, występy w mediach i aktywność partyjną...
W poniedziałek 15 marca Marcin Kierwiński ogłosił, że przyjął rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w KO. Dopiero teraz, gdy sprawa stała się głośna medialnie. Podobnie władze Warszawy - audyt w pozostałych SOR-ach zarządziły dopiero pod presją opinii publicznej. Znowu reakcja następuje nie wtedy, gdy pojawiają się sygnały ostrzegawcze, ale gdy wybucha kryzys.
Salonik VIP i "szybka ścieżka" dla warszawskich polityków PO
Warszawa. Publiczny szpital. Tysiące mieszkańców czekających godzinami na przyjęcie na SOR. A obok tego, jak wynika z najnowszych ustaleń medialnych, specjalna ścieżka dla polityków warszawskiej PO i osób z ich otoczenia: błyskawiczne przyjęcia, szeroka diagnostyka wykonywana niemal od ręki oraz możliwość oczekiwania w wydzielonym saloniku VIP, z dala od zatłoczonej poczekalni.
.png)
W centrum tej historii znajduje się znowu Dawid Kacprzyk – lekarz, samorządowiec i były szef młodzieżówki PO Nowa Generacja. Od lat funkcjonuje on na styku polityki, samorządu i publicznej ochrony zdrowia, będąc jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci młodego pokolenia warszawskiej Koalicji Obywatelskiej. Według relacji byłych działaczy młodzieżowych struktur PO to właśnie Kacprzyk odegrał kluczową rolę w konflikcie, który doprowadził do rozpadu Młodych Demokratów i powstania Nowej Generacji - organizacji postrzeganej jako znacznie bliżej związana z partyjnym kierownictwem. W relacjach uczestników przewija się obraz Kacprzyka wręcz jako “żołnierza Marcina Kierwińskiego” bezwzględnie realizującego dyrektywy partyjne.
Wygląda na to, że w miejskim szpitalu powstał system dwóch prędkości i polityczne znajomości mogły zapewniać szybszy dostęp do świadczeń finansowanych z pieniędzy wszystkich podatników. Dyrekcja szpitala musiała lub powinna była wiedzieć o tych praktykach.Nie sposób pominąć politycznego otoczenia tej placówki. Warszawski Szpital Południowy jest w 100 proc. własnością miasta stołecznego Warszawy. W radzie nadzorczej zasiadają m.in. burmistrz Ursynowa Robert Kempa oraz wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra, a za politykę zdrowotną miasta odpowiada wiceprezydent Renata Kaznowska. Mówimy więc o placówce pozostającej pod bezpośrednim nadzorem władz Warszawy, a nie o szpitalu funkcjonującym poza zainteresowaniem najważniejszych decydentów.
Rafał Trzaskowski jako prezydent Warszawy odpowiada za nadzór nad tą miejską placówka. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać pełnego wyjaśnienia sprawy oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec wszystkich osób, łącznie z odwołaniami ze stanowisk dyrektorskich!
Jak KO doi system ochrony zdrowia?
Jeśli myśleliście, że afera ze Szpitalem Południowym to jakiś odosobniony przypadek urządzenia sobie przez warszawskich polityków Koalicji Obywatelskiej prywatnego folwarku dla swoich, to niestety jesteście w błędzie. Warszawskie szpitale są jedną wielką przechowalnią dla całych zastępów polityków warszawskiej KO i sposobem na łatwe i duże pieniądze. W tabeli przedstawiliśmy przykładowych dziesięciu polityków warszawskiej KO, którzy zasiadają w radach nadzorczych szpitali i placówek zdrowotnych, a to tylko skrócona lista - takich przykładów jest więcej.
.png)
Rada Nadzorcza to dla polityka wymarzona posada - w praktyce niemal zerowa odpowiedzialność, minimalny nakład pracy (zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych rada nadzorcza powinna się spotykać przynajmniej raz na kwartał), a za odbębnienie kilku spotkań w roku wynagrodzenie może przekroczyć 50 tysięcy złotych!
Wymownym przykładem jest Mazowiecki Szpital Bródnowski - na ośmiu członków rady nadzorczej siedmiu jest politykami Koalicji Obywatelskiej czy Polskiego Stronnictwa Ludowego lub zasiada we władzach organów rządzonych przez te partie. Cóż za zbieg okoliczności! Naprawdę sądzicie, że na obradach takiej rady nadzorczej odbywa się realna kontrola działań szpitala, w którego władzach notabene są inni politycy Koalicji Obywatelskiej (wiceprzewodnicząca Rady Warszawy z KO Ewa Janczar pełni tam bowiem funkcję członkini zarządu)?
Nie dziwi zatem, że wczoraj członek rady nadzorczej szpitala południowego, burmistrz Ursynowa Robert Kempa, z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie znał oszałamiających zarobków swojego kolegi Dawida Kasprzyka. Przecież rada nadzorcza w szpitalu nie temu służy.
Za ten krajobraz warszawskiej opieki zdrowotnej największą odpowiedzialność ponosi Marcin Kierwiński - szef lokalnych struktur i nadprezydent Warszawy, który decyduje o tym kto, gdzie, kiedy i jaką dostanie posadę. Nie dziwcie się zatem dlaczego warszawscy radni KO potrafią wypowiedzieć publicznie każdą bzdurę - tak było z kwestią ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu i powoływaniem się na Ku Klux Klan czy Fenicjan. Za taką kasę mało kto się wyłamie.
Udostępnij materiał:
PoDOBNE artykuły


.png)